Blog > Komentarze do wpisu

Tusz i papier

Zastanawiałam się ostatnio bez czego nie wyobrażałabym sobie swojej codzienności.

I z zaskoczeniem doszłam do wniosku, że jedną z takich rzeczy byłaby gazeta. Ta papierowa, szeleszcząca, często zostawiającą tusz na palcach. Ta, którą zaczynam czytać od końca po to, żeby dowiedzieć się co tam w sporcie słychać.

A później od pierwszej strony, do ostatniej - komentarze, felietony, wywiady. 

Ale codzienne gazety dostępne w przeciętnym kiosku to dla mnie za mało. Wyszukuję sobie miejsca w których dostępne są gazety z zagranicy, głównie te poruszające tematykę polityki międzynarodowej. Oczywiście, większość z nich to nie dzienniki - z przyczyn oczywistych kupując te wychodzące za granicą, zmuszona byłabym czytać tylko starocie. 

Głównie zatem to miesięczniki, dwumiesięczniki i kwartalniki. Niektóre nawet prenumeruję. Ale nie dlatego, że jestem taka wygodna i nie mam ochoty prowadzić parę razy w miesiącu prywatnego śledztwa pt.: gdzie akurat "rzucili" nowy towar. Po prostu kupowanie ich w polskich punktach wiąże się z koniecznością zapłaty za nie co najmniej 150% oryginalnej ceny. 

Nie mam jednego rytuału czytania gazety. Czasami czytam je w pośpiechu - gdzieś pomiędzy pochłanianiem kanapki a piciem kawy. Czasami zabieram ze sobą do pracy i wtedy czekając gdzieś na następne spotkanie mam czas na przeczytanie paru stron. Czasami jednak mam dość czasu, żeby rozsiąść się z kilkoma gazetami, rozłożyć je na stole. Przygotowuję sobie kubek herbaty albo filiżankę kawy. I delektuję się. Gorzej jeśli danego dnia, kiedy mam więcej czasu na prasówkę, artykuły są słabe, trywialne czy wręcz są popłuczynami artykułów minionego tygodnia. Wtedy wkurzam się i głośno komentuję. 

Z tym komentowaniem to w ogóle jest dość specyficznie. Jeśli artykuły są fajne, interesujące, to lubię się dzielić nimi z innymi. Jestem przy okazji mało cierpliwa, więc biegnę od razu z gazetą do innych i bez patrzenia na to czy są aktualnie zajęci, czy robią coś innego, zaczynam czytać im to co właśnie fajnego znalazłam. Zaznaczam sobie artykuły do których chcę wrócić, zostawiam fajne teksty do przeczytania dla najbliższych.  Chomikuję gazety. Mam specjalne kosze na gazety porozstawiane w każdym pokoju w domu. 

Wiem, wiem. Wielu może powiedzieć, że mogłabym zaoszczędzić całkiem sporo pieniędzy rezygnując z papierowych wersji gazet i przerzucając się na te dostępne w internecie. Ale gazeta internetowa nie zaszeleści, nie pachnie. 

Może to kwestia wychowania - moi rodzice uwielbiali czytać wszystko, w tym również gazety. 

A może to jednak kwestia przyzwyczajenia. 

Tak czy siak, czytanie gazet jest moim małym fetyszem. Przyjemnością bez której nie wyobrażam sobie swojego dnia. 

A Ty bez czego nie wyobrażasz sobie swojej codzienności?:)

niedziela, 04 października 2015, sno_bka

Polecane wpisy